piątek, 28 grudnia 2012

Fragmenty z "Autobiografii" Bogusława Radziwiłła



Cytaty:

Anno 1656.
Szedłem z królem szwedzkim die 2 januarii pod Królewiec, gdzie prędko potem traktaty między kurfirstem J.M. i Szwedami stanęły. Dano mi potem znać o śmierci (gdybym był w Bartenszteinie) nieboszczyka książęca pana brata, biegłem tedy co prędzej do ciała, ale przyjeżdżając do Kamieńca Mazowieckiego dowiedziałem się, że młody J.M. Pan Sapieha […] Tykocin obległ. Zebrawszy tedy, com jeno mógł ludzi, szedłem na odsiecz Tykocinowi, żebym ciało nieboszczyka książęca nad którym się pastwić chciano, deliberował. Zemściłem się też nad Korotkiewiczem, który mi ludzi pod Zaszków był pobuntował, bom na głowę pułk jego w Choroszczy zniósł, tak że ledwo sam uszedł. Skąd do Warszawy idąc, wszystko dobrze sprawiwszy, dowiedziałem się,że chorągiew sapieżyńska w Janowie będąca gotowała się napaść na mnie. Poprzedziłem ją tedy i zniosłem wszytką.

Z królem szwedzkim od Zamościa powracającym złączyłem się drugiego dnia po Wielkiejnocy pod Warszawą. Z tymże potem kilka niedziel chodziliśmy pod Bydgoszcz i po Wielkiej Polszcze; na ostatek przyszliśmy do Torunia, skąd wodą król szwedzki popłynął do Elbląga, dowiedziawszy się o przyjeździe królowej szwedzkiej, którą i ja przywitawszy, mało co w Elblągu się bawiąc, szliśmy pod Gdańsk i opanowawszy Głowę, wziął król szwedzki jeszcze dwa forty, miastu bardzo potrzebne.

W tym czasie ursus szczęścia króla szwedzkiego przerwany był przez wzięcie Warszawy przez K®óla J.M. polskiego, gdziem wszystkich swoich rzeczy i ochędóstwa postradał. O czym, gdy króla szwedzkiego wieść doszła, non turbato animo, obawiając się, żeby mu brata , książęcia Adolfa, i Wrangla pod Nowym Dworem, gdzie z małą garstką ludzi leżeli nie zniesiono, przy ty mając coniunctionem armorum z książęciem J.M. kurfirstem, według umowy, pod Zakroczmiem uczynić, odszedł i sam pod Nowy Dwór, i tam stanął obozem. Stamtąd wyprawił mnie, dowiedziawszy się o oblężeniu Tykocina przez pospolite ruszenie, ze trzema tysięcy na wybór ludzi, temu miejscu na odsiecz. Jakoż poszczęścił Najwyższy, żem znowu to miejsce deliberował i najkosztowniejsze rzeczy wywiózł.  Powróciłem tegoż samego dnia do króla szwedzkiego, kiedy coniunctio armorum  z kurfirstem J.M. Się stała.

Nastąpiła zatem walna potrzeba pod Warszawą, która przez trzy dni, od piątku aż do niedzieli, trwała. Mnie król szwedzki siebie w tej bitwie pilnować rozkazał; nie wiem z jakiego respektu potrzebował też, abym lewe skrzydło wojska jego wtenczas komenderował, ale nie chciałem,śmiele ro powiedziawszy, że tam będę, gdzie Król mój jest, broni przeciwko niemu podnosić nie będę.  Po wygranej wiodłem któla szwedzkiego do pokoju, bo przed bitwą przyrzekł był mi, że jeśli otrzyma wiktoryją zaraz miał pokój stanowić, alem go bardzo alinatum od tego znalazł, aegre nawet na to pozwolił, aby pan Gabriel Lubieniecki, sługa mój, do J.M. pana podkanclerzego koronnego Leszczyńskiego dojechał  z jaką taką pokoju propozycją, ale znać, że tego Pan Bóg nie chciał i że jeszcze non maturae res były, bo w drodze pana Lubienieckiego niedaleko Kowalewa, optima Patriae et Republice cupientem, zabito.

Po wygranej warszawskiej obrócił się król szwedzki do Prus, a mnie z czterema regimentami, przydawszy mi generał majora Izraela, na Podlasze wyprawił z tym wyraźnym ordynansem, abym się osłuchiwał i in casum nastąpienia na się wojska kurfirsztowskiego się brał, które się około Szczytna stało. Nie chcąc darmo czasu trawić, żyta i bydła przysposobiwszy, wprowadziłem one do Tykocina, który mało żywności miał, a vice versa na tych wozach, na których żywność, była, wyprowadziłem niemało rzeczy potrzebnych.

Chciałem był i archiwum swoje stamtąd wyprowadził, ale J.M. pan Gosiewski od Brańska z Supan Kazy agą ciągnął ku Prusom i zbliżał się ku wojsku kurfirsztowskiemu, które obozem pod Prostkami stało. Cofnąłem się tedy i ja z ludźmi swymi pod Rajgród, trzy mile od Prostek i tamem czekał, ążeby mi graf Waldek znać dał(, który hetmanił wojsko kurfirsztowskie), abym się z nim złączył.

W nocy dał mi znać graf Waldek, że polskie i Krymskie wojska do Wąsosza przyszły. Ruszyłem się zatem i ja z tą intencyją: wniść do jego okopu i obserwować actiones J.M. pana Gosiewskiego, ale gdym do niego przybył, inszą zastałem radę. Bo obawiając się, żeby dwu tysięcy człeka, które z Ełku już szły do niego, Orda od nie nie oderżnęła, postanowił był okop pod Prostkami opuściwszy , iść tym ku posiłkowi, a one in salvo zaprowadziwszy, obozem pod Ełkiem się  położyć, Temu lubom był contrarius, przeprzeć żem fo nie mógł, a że ta retirada nie mogła być tylko w oczach wojska litewskiego i Ordy, skoro obaczono, ż ewozy się z okopu ruszyły wpadła Orda na ośled do niego. Wtem wojsko kurfirsztowskie, w wielkiej konfuzyjej za most przeszedłszy, rekoligować się nie mogło i tył bez wszelkiej potrzeby podało. Jam w przedniej straży stojąc, bo tego dnia jam miał awangardę, a czekając na pruskie wojsko, na strzelanie działa od kopou, broniłem przejścia prez rzekę Tatarom i dwie godzinie z nimi hałasowałem się, tak że żaden przejść nie mógł, rozumiejąc, że i wojska Waldekowe przejścia przez most nie dopuszczą; ale hac spe frustrarius. Obydwóch wojsk potęga na mnie nastąpiła, która mię opasawsszy, część ludzi na miejscu położyła, część pobrała, mnie w głowę bardzo rannego, na ziemi już leżącego chorąży syna Supan Kazy agi grotem przy drewcu chorągwi swej bardzo długim i ostrym do ziemi przyszpilić chciał, alem porwał casu ręką za grot i tak Bóg chciał, że się od drzewca ułamawszy w ręku u mnie został. Wystrzeliłem był jeden pistolet Świnarskiego odstrzeliwując, a drugi mi zmylił, gdym do tego, co mię ciął, ścisnął. Prowadził mie ten ordyniec pół mili przy koniu, nic ze nie nie biorąc, a gdym ustał, zrzucił chłopca mego Sułowskiego, z konia  także już wziętego i mnie z nim wespół nań wsadził. Miałem w kieszeni w worku opciałym dość bogaty klejnot,  który mi po kilka razy Tatarzyn odebrać chciał, alem mu go nie dawał; on też nie mogąć się domyśleć, co w worku było i rozumiejąc, jako mi sam potem powiedział, że to były relikwie, abo do nabożeństwa służące rzeczy, niebrał mi go. Gdy mnie ten Tatarzyn prowadził, poznał mię pacholik z wojska koronnego z pułku pana Wojniłowicza, który o tym usłyszawszy, żże mnie wzięto, we czterdziestu koni przypadłszy, opończą na mnie rzucił i gwałtem mię tatarom odjął. Zaraz mię potem do J.M. pana Gosiewskiego zaprowadził, który condolendo kilką słów sorti meae, opatrzyć mię cyrulikowi swemu kazał. Tam zaraz tacy się naleźli konsyliarze,, którzy svadebant, aby nie dobito, ale że się szczęściem książę J.M. pan podczasy, brat mój trafił w wojsku wziął mię do siebie u sub jego kustodia zostawałem, jednak non sine prriculo.

Conclusum byłopo tem zaprowadzić mię do zameczku  pana Eperiasza, abo pana Kryspina nazwanego […] na wieczne więzienie, lecz nie mogło to przyjść do efektu, bo zawsze się jaka trafiła zawada.

Odpocząwszy sobie wojsko litewskie kilka dni, do Filipowa się ruszyło, Mnie w lektyce niesiono, a pacholikowie, w lesie się zadadziwszy na mnie, zabić mię w lektyce mieli, których pułk książęćia J.M. pana podczaszego fortuito natrafiwszy, nie wiedząc nic o ich intencji, rozproszył.

Die 22 octobris w niedzielę o południu, nastąpiły wojska szwedzkie i kurfirsztowskie pod Filipów i deliberowały mnie z więzienia cudowną łaską i potrznością Boską, bo wszystkie particularia pisać, jako się to działo, niepodobna. Tegoż wieczora w nocy do szwedzkiego obozu się dostawszy, wszyscy generałowie u mnie byli i każdy, czym  mógł mi służył, bom też przy duszy najmniejszej rzeczy swojej nie miał. Nazajutrz zawiózł mnie graf Waldek do Królewca, a stamtąd do Labiowa, do kurfirsta J.M., który mię benignissime excepit i już mi posłał był przez drabanta trzy tysiące czerwonych złotych na okup, którsie ze mną drodze minęły. Od niego biegłem do króla szwedzkiego do Frauenburgu, który aż na dół bez kapelusza do mnie zbiegł i obłapiwszy mnie z radości płakał, nazajutrz patent na feldmarszałkostwo i asekuracyją na ośmdziesiąt tysiący talarów mię przysłał. Feldmarszałkostwa nie przyjmowałem, a ośmdziesiąt tysięcy talarów wiedziałem, że nieprędko wezmę. Od tego czasu już więcej przy Szwedach wiązać się nie chciałem ale w Labuowie przy kurfirszcie J.M. zostawałem.


Relacja o bitwie pod Prostkami
Szedłem tedy do Tykocina trzeci raz ratować rzeczy moje ,ale gdy przyszła wieść, że pan Gosiewski z Ordą się złączył, złączyłem się z grafem Waldkiem, generałem kurfirsztowskim, pod Prostkami. Tam przeciwko zdaniu memu ruszył z okopu graf Waldek w ten czas, kiedy już Orda następowała, która o tym nie myśliła nas atakować, lale skoro nasz tabor z obozu wychodzący obaczyła, rzuciła się na nasz okop i czczy opanowała. Wojsko litewskie i Orda przeprawiwszy się potem przez most, który Prusacy konfondowawszy się odbiegli, i litewskie i tatarskie wojska uderzyły na mnie, którym długo, potężnie resistendo, tandem polec wszyscy musieliśmy. Mnie w głowe rannego, na ziemi już leżącego, chorąży Suchan Kazy agi grotem przy chorągwi będącym bardzo długim i ostrym, do ziemi przyszpilić chciał, ale porwałem ręką za grot i tak Bóg chciał, że u mnie w ręku został grot od drzewca się ułamawszy. Jeden pistolet wystrzeliłem byłem, Świniarskiego odstrzeliwując, a drugi mi zmylił, gdym do tego co mnie ciął ścisnął. Prowadził mnie przy koniu ordyniec z pół mili, nic ze mnie nie biorąc,  a gdym ustał, zrzucił z konia chłopca mego Sułowskiego, Am ni e nań wsadził. Miałem w kieszeni klejnot dosyć piękny, potem kilka razy sięgał do kieszeni, ale że w worku okopciały, m, skórzanym był, nie dawałem do brać, a on rozumiejąc, że nocą […] dał mu pokój. Od tego ordyńca przez pana Wojiłowiacza byłem odbity, który […].

  • Sułowski – syn Trojana Sułowskiego
  • Świniarski – zapewne Stanisław Świniarski
  • Sapieha – Krzysztof Sapieha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz