Wojna o sukcesję hiszpańską, czyli jak Europa weszła w
osiemnaste stulecie.
Wojna, której stawką jest tron to
najciekawszy moim zdaniem rodzaj konfliktu z udziałem broni i amunicji. Każda
strona walczy o swoją sprawiedliwość. A chodzi o przejęcie władzy nad olbrzymim
terytorium, które zamieszkują masy ludzi. Takich wojen bywało wiele, ale ta o
sukcesję hiszpańską jest nader ciekawa. Toczyła się u początków wieku rozumu.
Nikomu wówczas rozum nie podpowiadał, że wojny toczą się wbrew ludzkiemu
rozumowi. Racja była racją i dla jedynej słusznej prawdy można było poświęcić
swoje życie. Wojna pochłonęła wiele krajów, a swoim zasięgiem objęła dwa
kontynenty. Warto przyjrzeć się, o co przodkowie współczesnych europejczyków
bili się krwawo przed, raptem, trzystu laty!
Przypominając
sobie genezę tej wojny należy zwrócić uwagę na sytuację polityczną państw w
niej uczestniczących jeszcze przed jej wybuchem. Tutaj, w celu bezstronności
pozwolę sobie na układ alfabetyczny:
Austria –
ten dziedziczny kraj Habsburgów tzw. austriackich jest rządzoną na sposób
absolutny domeną arcyksiążęcą cesarzy rzymskich, których cesarski diadem od
ostatnich paru wieków noszą właśnie Habsburgowie. Lata wojny o sukcesję
hiszpańską przypadają Leopoldowi I. Warto wspomnieć, że Leopold ma dwóch synów
– Karola Habsburga i Józefa.
Francja – rządy króla-Słońce,
Ludwika XIV. Kim był król, wiadomo. Na polu międzynarodowym nie przepuszczał
żadnej okazji, by powiększyć swoje wpływy. Zwłaszcza, że los (dzięki rodzinnym
powiązaniom) okazywał się znów sprzyjający.
Hiszpania –
tu próbuje rządzić Karol II, syn Filipa IV, wnuk Filipa III. Jednak ze względu
na to, że jest ostatnim bezpośrednim reprezentantem swojej dynastycznej linii,
jego kraj jest przedmiotem negocjacji władców dwóch wyżej wymienionych państw.
Prawa dynastyczne przysługują po równo także władcom innych krajów, jak
Sabaudii, Bawarii czy Portugalii, ale nie mają one znaczenia na tle kandydatur
kuzynów Karola II (ich wspólnym dziadkiem był król Hiszpanii Filip III
Habsburg), a więc króla-Słońce i cesarza. Z resztą, dla pewnej przykrywki oni
sami tronów objąć nie pragną. Zamierzają przyznać je swoim zstępnym: Ludwik XIV
– wnukowi, Filipowi d’Anjou, a Leopold I – synowi, Karolowi (ci przecież
odziedziczą trony w ciągu kolejnych kilkunastu – kilkudziesięciu lat).
Gdyby
Hiszpania była takim krajem, jak za panowania Karola I, z pewnością żadne
ościenne mocarstwa nie miałyby nic do powiedzenia. Tu jednak sam Karol II nic
do powiedzenia nie ma. Już od początku panowania tego nieudolnego władcy, będącego
ofiarą wielopokoleniowego kazirodztwa hiszpańskich Habsburgów, Francja i
Austria zamierzają podzielić między siebie terytorium Karola II. Na dwa lata
przed wybuchem wojny w plany rozbiorowe zaangażował się władca Anglii i
jednoczesny władca Niderlandów – Wilhelm III Orański. Anglia od XVI wieku
buduje swoją pozycję chcąc utrzymać na arenie międzynarodowej względną
równowagę sił. Połączenie tronu cesarskiego lub francuskiego z hiszpańskim
zachwiałoby tą równowagę i zapewniło hegemonię jednej dynastii.
Przy tej
okazji trzeba powiedzieć, że ówczesna Hiszpania w samej tylko Europie nie
zajmowała znacznego obszaru półwyspu Iberyjskiego. W skład jej posiadłości
wchodziły także: Niderlandy Południowe, Księstwo Mediolanu, Królestwo Neapolu,
Sycylia, część Toskanii oraz zamorskie kolonie… Traktat podziału tych
terytoriów zawarł wraz z Ludwikiem XIV Wilhelm Orański, gwarantując
najsłabszemu z pretendentów, Józefowi Ferdynandowi – synowi elektora
bawarskiego właściwą część Hiszpanii i jej kolonie, natomiast swojemu synowi –
wielkiemu delfinowi Ludwikowi Neapol i Sycylia. Austrii – arcyksięciu Karolowi
przypaść miało Księstwo Mediolanu, Liguria i Toskania. Samemu Leopoldowi pomysł
się nie spodobał. Hiszpanie, podobnie, ani myśleli o podziale ich kraju. Wobec tego,
przy poparciu cesarza, Karol II zabrał głos i w testamencie przyznał całość
korony wnukowi Leopolda I – tj. elektorowi Bawarii – wspomnianemu
„najsłabszemu” – Józefowi Ferdynandowi. Ten jednak zmarł rok później.
Do rozmów
powrócono i ustalono wstępnie, że tron Hiszpanii okrojony o włoskie posiadłości
i Mediolan obejmie syn Leopolda – Karol Habsburg, natomiast hiszpańskie
terytoria we Włoszech wraz z Lotaryngią obejmie delfin Ludwik – syn Ludwika
XIV. Skąd Lotaryngia? W rozmowy włączył się książę Lotaryngii Leopold, który w
zamian za Lotaryngię objąłby Mediolan. Niderlandy natomiast otrzymałaby królowa
Hiszpanii tudzież elektor bawarski, ewentualnie zostałyby podzielone między
Francję i Zjednoczone Prowincje tudzież uwolniliby je jako republikę. Ludwik
XIV zrzekał się w nich praw do korony hiszpańskiej i Ameryki dla swego syna lub
wnuka. Istotne w tym wypadku jest to, że ów wstępny traktat gwarantować miał
niepołączalność tronów austriackiego i hiszpańskiego. Wstępny jednak był
dlatego, że nie odpowiadało to zamierzeniom cesarza Leopolda, a także samego
króla Karola II, któremu podział hiszpańskiej korony, a co za tym idzie –
dalsze jej osłabianie – było nie w smak. Dlatego też na łożu śmierci
wspaniałomyślnie ofiarował całą koronę wnukowi Ludwika XIV – Filipowi d’Anjou. Ludwik
XIV chcąc jednak mieć Hiszpanię po swojej stronie, zezwolił wnukowi na ten
układ i rozpoczął przygotowania do wojny, której i tak nie dało się już
uniknąć.
Zagranie to
nie odpowiadało ani cesarzowi Leopoldowi, ani władcy Anglii i Holandii
Wilhelmowi, ani władcy Brandenburgii (wkrótce tytułującego się królem Prus). Ci
dwaj ostatni postanowili wspomóc cesarza Leopolda przeciwko rosnącej w
błyskawicznym tempie we wpływy Francji. Ich zadaniem było wykluczenie jej ze
spadku po Karolu II.
Cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz