czwartek, 2 sierpnia 2012

notka o genezie wojny o sukcesję hiszpańską


Wojna o sukcesję hiszpańską, czyli jak Europa weszła w osiemnaste stulecie.

Wojna, której stawką jest tron to najciekawszy moim zdaniem rodzaj konfliktu z udziałem broni i amunicji. Każda strona walczy o swoją sprawiedliwość. A chodzi o przejęcie władzy nad olbrzymim terytorium, które zamieszkują masy ludzi. Takich wojen bywało wiele, ale ta o sukcesję hiszpańską jest nader ciekawa. Toczyła się u początków wieku rozumu. Nikomu wówczas rozum nie podpowiadał, że wojny toczą się wbrew ludzkiemu rozumowi. Racja była racją i dla jedynej słusznej prawdy można było poświęcić swoje życie. Wojna pochłonęła wiele krajów, a swoim zasięgiem objęła dwa kontynenty. Warto przyjrzeć się, o co przodkowie współczesnych europejczyków bili się krwawo przed, raptem, trzystu laty!
            Przypominając sobie genezę tej wojny należy zwrócić uwagę na sytuację polityczną państw w niej uczestniczących jeszcze przed jej wybuchem. Tutaj, w celu bezstronności pozwolę sobie na układ alfabetyczny:
            Austria – ten dziedziczny kraj Habsburgów tzw. austriackich jest rządzoną na sposób absolutny domeną arcyksiążęcą cesarzy rzymskich, których cesarski diadem od ostatnich paru wieków noszą właśnie Habsburgowie. Lata wojny o sukcesję hiszpańską przypadają Leopoldowi I. Warto wspomnieć, że Leopold ma dwóch synów – Karola Habsburga i Józefa.
Francja – rządy króla-Słońce, Ludwika XIV. Kim był król, wiadomo. Na polu międzynarodowym nie przepuszczał żadnej okazji, by powiększyć swoje wpływy. Zwłaszcza, że los (dzięki rodzinnym powiązaniom) okazywał się znów sprzyjający.
            Hiszpania – tu próbuje rządzić Karol II, syn Filipa IV, wnuk Filipa III. Jednak ze względu na to, że jest ostatnim bezpośrednim reprezentantem swojej dynastycznej linii, jego kraj jest przedmiotem negocjacji władców dwóch wyżej wymienionych państw. Prawa dynastyczne przysługują po równo także władcom innych krajów, jak Sabaudii, Bawarii czy Portugalii, ale nie mają one znaczenia na tle kandydatur kuzynów Karola II (ich wspólnym dziadkiem był król Hiszpanii Filip III Habsburg), a więc króla-Słońce i cesarza. Z resztą, dla pewnej przykrywki oni sami tronów objąć nie pragną. Zamierzają przyznać je swoim zstępnym: Ludwik XIV – wnukowi, Filipowi d’Anjou, a Leopold I – synowi, Karolowi (ci przecież odziedziczą trony w ciągu kolejnych kilkunastu – kilkudziesięciu lat).
            Gdyby Hiszpania była takim krajem, jak za panowania Karola I, z pewnością żadne ościenne mocarstwa nie miałyby nic do powiedzenia. Tu jednak sam Karol II nic do powiedzenia nie ma. Już od początku panowania tego nieudolnego władcy, będącego ofiarą wielopokoleniowego kazirodztwa hiszpańskich Habsburgów, Francja i Austria zamierzają podzielić między siebie terytorium Karola II. Na dwa lata przed wybuchem wojny w plany rozbiorowe zaangażował się władca Anglii i jednoczesny władca Niderlandów – Wilhelm III Orański. Anglia od XVI wieku buduje swoją pozycję chcąc utrzymać na arenie międzynarodowej względną równowagę sił. Połączenie tronu cesarskiego lub francuskiego z hiszpańskim zachwiałoby tą równowagę i zapewniło hegemonię jednej dynastii.
            Przy tej okazji trzeba powiedzieć, że ówczesna Hiszpania w samej tylko Europie nie zajmowała znacznego obszaru półwyspu Iberyjskiego. W skład jej posiadłości wchodziły także: Niderlandy Południowe, Księstwo Mediolanu, Królestwo Neapolu, Sycylia, część Toskanii oraz zamorskie kolonie… Traktat podziału tych terytoriów zawarł wraz z Ludwikiem XIV Wilhelm Orański, gwarantując najsłabszemu z pretendentów, Józefowi Ferdynandowi – synowi elektora bawarskiego właściwą część Hiszpanii i jej kolonie, natomiast swojemu synowi – wielkiemu delfinowi Ludwikowi Neapol i Sycylia. Austrii – arcyksięciu Karolowi przypaść miało Księstwo Mediolanu, Liguria i Toskania. Samemu Leopoldowi pomysł się nie spodobał. Hiszpanie, podobnie, ani myśleli o podziale ich kraju. Wobec tego, przy poparciu cesarza, Karol II zabrał głos i w testamencie przyznał całość korony wnukowi Leopolda I – tj. elektorowi Bawarii – wspomnianemu „najsłabszemu” – Józefowi Ferdynandowi. Ten jednak zmarł rok później.
            Do rozmów powrócono i ustalono wstępnie, że tron Hiszpanii okrojony o włoskie posiadłości i Mediolan obejmie syn Leopolda – Karol Habsburg, natomiast hiszpańskie terytoria we Włoszech wraz z Lotaryngią obejmie delfin Ludwik – syn Ludwika XIV. Skąd Lotaryngia? W rozmowy włączył się książę Lotaryngii Leopold, który w zamian za Lotaryngię objąłby Mediolan. Niderlandy natomiast otrzymałaby królowa Hiszpanii tudzież elektor bawarski, ewentualnie zostałyby podzielone między Francję i Zjednoczone Prowincje tudzież uwolniliby je jako republikę. Ludwik XIV zrzekał się w nich praw do korony hiszpańskiej i Ameryki dla swego syna lub wnuka. Istotne w tym wypadku jest to, że ów wstępny traktat gwarantować miał niepołączalność tronów austriackiego i hiszpańskiego. Wstępny jednak był dlatego, że nie odpowiadało to zamierzeniom cesarza Leopolda, a także samego króla Karola II, któremu podział hiszpańskiej korony, a co za tym idzie – dalsze jej osłabianie – było nie w smak. Dlatego też na łożu śmierci wspaniałomyślnie ofiarował całą koronę wnukowi Ludwika XIV – Filipowi d’Anjou. Ludwik XIV chcąc jednak mieć Hiszpanię po swojej stronie, zezwolił wnukowi na ten układ i rozpoczął przygotowania do wojny, której i tak nie dało się już uniknąć.
            Zagranie to nie odpowiadało ani cesarzowi Leopoldowi, ani władcy Anglii i Holandii Wilhelmowi, ani władcy Brandenburgii (wkrótce tytułującego się królem Prus). Ci dwaj ostatni postanowili wspomóc cesarza Leopolda przeciwko rosnącej w błyskawicznym tempie we wpływy Francji. Ich zadaniem było wykluczenie jej ze spadku po Karolu II.

Cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz